Coraz bliżej wrzesień…

Zabrałam się za polowanie na podręczniki! Skoro już wiemy, że Łucja idzie dalej, można kupować. Lilka sporo ma po Łucji, ale potrzebne są ćwiczenia, poszerzona matma oraz z fizyki będzie inna książka. Ach, no i historia ma nowe podręczniki, bo wchodzi hit, który część zagadnień ma przejąć. Hitu nie kupuję, bo nie wiem jaką książkę brać. To niezła logistyka te podręczniki. Wygląda to tak, że mam wydrukowane listy z obu szkół i zakreślam CO już znalazłam, co chyba trzeba nowe, a co CZEKAM na odpowiedź sprzedającego. Równolegle powinnam wgryźć się w te temat KTÓRE książki po Łucji nie są potrzebne i ich się pozbyć (przy tych nieustannych reformach NIE ma sensu by czekały na Mieszka). Przybył również plecak dla Lilki wybrany z miesiąc temu na Aliku. Buff…

I byłam na odczulaniu. Na wiosnę skończył mi się preparat i teraz zaczęłam kolejny. Przez chwilę optymistycznie myślałam, że MOŻE po trzech latach mogę zakończyć kurację, ale jak pyliły trawy, to znowu zaczęło mi się zapalenie spojówek, a oczu muszę pilnować. Kalendarz szczepień NA RAZIE będzie intensywny, ale od października przechodzę na tryb 1x w miesiącu.

Plus został zamówiony rower dla Lilki. Całe lato panny jeździły na zmianę na jednym (Łucji), a teraz potrzebne będą DWA. Każda rano musi dojechać do stacji (Łucji), lub na przystanek autobusowy (Lilka) i będą tam swoje dwukołowce przypinać. Nowy powinien być do odbioru w sklepie jutro! Na jutro też Mieszko ustawił się na nocowanie u kumpla!