Duchowa plama nie spłucze się z upływem lat. Nie zmyje jej nawet potok.

-Adwokat

Tak sobie myślę o tych wakacjach, że można je powoli podsumowywać. Np. to kolejne lato gdzie niewiarygodnie mało wydaliśmy na noclegi. Rok temu były bony turystyczne, ale i w tym roku wyszło nam TANIO. Najdroższą tegoroczną miejscówką był kemping na Helu, najtańszy był kemping na Roztoczu, ale niewiele droższy (raptem 20 zeta więcej) był nocleg w Krakowie. Z całością wydatków na spanie zmieściliśmy się w kwocie trzycyfrowej. Nieźle. Za to dużo więcej nam szło na jedzenie i często przyjazdy były w nocy.

Zaraz Łucja jedzie do Lilki (dziś powinna się uczyć, ale powiedziała młodszej siostrze, że NIE wytrzyma CAŁY dzień ze mną), a co kryć TYLKO dzięki perspektywie ustawki na mieście, Liliana DZIŚ pojechała na warsztaty. Panny mają się spotkać i coś zjeść.

Miałam dłuższą pogadankę z korepetytorką Łucji i chyba od września (niezależnie od jutrzejszych wyników) panna będzie miała na stałe korki z matmy…. Spadają liście, Liliana gdy ją wysadziłam rano z auta podniosła kasztana, a na spacerze trafiłam na dojrzałą winorośl. Wymieniłam książki w bibliotece i zawiozłam pranie do magla… Do szału doprowadzają mnie okoliczne remonty i to że od dwóch miesięcy wyjazd GDZIEKOLWIEK to niemalże pięciokilometrowy objazd, czyli dziś JUŻ nie wychodzę! Nawet gdyby Mieszkowi zachciało się nagle kupować zeszyty… Btw. zbudował kask z klocków. Aż tak się nudził???