Mężczyźni na rollercoasterach…

  • Gotowy?
  • On tak, ja to pełna obaw jestem.
  • Dlaczego?
  • No wiesz, męski wyjazd, to brzmi jak wyprawa dla twardzieli…
  • Chcesz zobaczy jak mają w środku? – tata kolegi Mieszka rozsunął drzwi w aucie i zobaczyłam, że w środku siedzą mali chłopcy. Po środku stoliki, fotele z jednej i z drugiej strony. Lux i petarda.
  • Nieźle.
  • Lepiej?
  • Nie. Ale miło, że się starałeś.

W czwartek rano, JESZCZE przed naszym wyjazdem, na wycieczkę ruszył MIESZKO. Razem z kolegą, jego tatą, kolegą taty i kolegą kolegi Mieszka…. Plan mieli dość chaotyczny. Energylandia, a potem może Bieszczady (to dwa końce POLSKI!!!), potem zmieniło się to na Energylandia i odwiedziny u kumpla, który ma duży dworek pod Krakowem, ale szczegółów JESZCZE nie znam (chociaż regularnie dostawałam fotki i filmiki z wyprawy -niżej). Z całą pewnością zaliczyli trzy dni w Energylandii… JESZCZE nic nie płaciłam, bo Zigi (tata kolegi) powiedział: Nie, rozliczymy się po powrocie, więc ogólnie będzie grubo 🙂 No ale TAK naprawdę bardzo się cieszę, bo Mieszko na kolonie nie pojechał, ale miał świetny wyjazd BEZ mamy! Podczas kiedy my rozpuszczałyśmy się na zabytkowych miejskich brukach, on odmaczał się w bezkresnych basenach i pokonywał własne lęki na rollercosterach. Wiem, że żywili się pizzą i czipsami i pory posiłków były przestrzegane średnio. Gdy my w Krakowie kładliśmy się po całym dniu spać i była już 22-ga, oni dopiero czekali na dostawcę z jedzeniem. Wracają dziś i pewnie będę mieć spoooro prania! 😀

btw. Relacje Mieszka były raczej lakoniczne: