Piękny chrząszcz z takiej stonki

To nie jest tak, że człowiek TEN cukier potrzebuje. No ALE gdy zaczyna się owocowy sezon i raz po raz masz nadwyżkę świeżych owoców, to chce się je przerobić! W ten sposób przedwczoraj powstał dżem, który był najlepszym z moich dżemów i złożyły się na niego maliny, mirabelki, jabłka, gruszki i kilka czereśni. Nie było tego dużo, bo to takie resztki, które natychmiast TRZEBA było przetworzyć, ale mix wyszedł TAK wybitny, że dżem niemalże od razu zszedł do… ryżu na mleku. Albo DZIŚ: na rynku babka zamiast truskawek dała mi siatę śliwek. Wiecie, jak to wygląda: tłum ludzi, ważą, płacisz, a potem w domu myślisz: PO CO mi TYLE śliwek??!? Tzn. śliwki NIE są jakieś złe, tyle, że wcześniej JUŻ kupiłam i to żółte, bo wolimy żółte. CZYLI te, muszę jakoś przerobić.

W sklepie widziałam wczoraj scenkę, jak koleś przy kasie próbował wywieźć TRZY zgrzewki, a limit był 5 kg. I może nawet by go puścili, gdyby nie to, że był to jeden z tych sklepów, gdzie wchodzisz z kartą i gość tej karty NIE miał (ciekawe jak wszedł, ale może za kimś?)… Nie mam pojęcia jak to się skończyło, ale zdumiała mnie desperacja w zdobywaniu białego kryształu.

<>

Dziś mam plan uporządkować donice przed domem, gdzie bujnie rosną LIŚCIE po truskawkach. Doczytałam już, że liście po truskawkach SIĘ ścina i one rok później odbiją. SPRAWDZIMY! Wyżej stonka, którą spotkałam z Bibi na spacerze a niżej ekipa w centrum handlowym. Mieszko potrzebował kąpielówki na męski wyjazd, a panny mu towarzyszyły. Tu akurat WSZYSCY wychodzą z toalety i BIEGNĄ do mnie bym NIE robiła im zdjęcia!!! 😀