Red Carpet Treatment

Zakończenia zawsze kumulują dużo dodatkowych atrakcji. Jutro rano każdy rusza na swoją galę, ale DZIŚ byłam z Lilką na szczepieniu. Podobnie jak Łucję, chciałam pannę młodszą zaszczepić na HPV i zależało mi (także) na Gardasilu. Tak jak wiele razy podkreślałam, każdy rodzic ma jakąś swoją obsesję, a mi akurat zależało na TYM. Druga dawka pewnie po Nowym Roku, bo to musi minąć pół roku, lecz musimy zdążyć przed 15 rokiem życia, żeby załapać się na cykl dwóch dawek, a nie trzech. Szczepiona jest niestety płatna i to konkretnie, więc wraz z dentystą z początku czerwca panna L jest najdroższym dzieckiem TEGO miesiąca.

<>

Mamy czereśnie! Tak naprawdę to jakaś taka czeremcha/dzika czereśnia i żaden premium smak, pestka obrośnięta cienką warstwą miąższu, no ale mamy! Żrą to na potęgę ptaszyska, które czasem przegania Łucja. Ale powiem Wam, że rzeczywiście jak idzie taki gołąb po gałęzi to łyka jedną za drugą! Razem z pestką! I zrzucają to z drzew ścieląc nam czerwony czereśniowy dywan. Lecz nie będę wieszać żadnych folii, żeby je odstraszyć – niech jedzą, chociaż potem zlatuje to PRZETRAWIONE na moje auto… Wyżej macie Lilkę z owym CZEREŚNIOWYM dywanem (ptaki z ziemi NIE jedzą), a niżej kilka fotek z Mieszka wycieczki. Jak widać czy by to nie była lekcja z rozpalania ogniska, czy zajęcia o koniach, wkładany w nie zapał był umiarkowany 😀

ROZPALA
siłownia – młody t-shirt w szerokie pasy
a tu klasycznie mistrzowie drugiego planu omawiający kolejny event Epic Games
kumple

szcz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s