Na noc jakieś wichury zapowiadają?

Mam znajomą, która ma psa bardziej skundlonego niż Bibi (z psich spacerów się znamy) i jest tak super babką, że gdybym się miała określić, gdzie chcę być za pięć lat, to chcę być nią! Ostatnio jechała na rowerze, zawołałam więc do niej: A gdzie Karmel?, bo on na ogół biegnie tuż obok niej, a ona na to, że JEST SAMA, bo wraca z pracy (w sądzie) ROWEREM, bo próbuje zrzucić kilka kilogramów. GDYŻ ma sukienkę, którą uwielbia, lecz się w nią nie mieści! Super jest być kobietą z tymi naszymi dramami 🙂

A ja dziś w końcu na rower zabrałam Lilkę! I okazało się, że panna nie chce jeździć na SWOIM rowerze, bo jest z Komunii… Fakt, Lilka ma cały czas rower z Komunii… Dziś pojechała ze mną na rowerze Łucji (pasuje jej, ale nie chce mieć tak wygiętej kierownicy), po drodze dopompowałyśmy i poprawiłyśmy w serwisie hamulce, a wracając wymieniłyśmy MI oponę, bo złapałam gumę… Taki dzień z rowerami! Pojechałyśmy na lody, zajrzałyśmy do drogerii oraz do naszej ulubionej cukierni, gdzie kupiłyśmy TRZY rurki, robione na kształt koreańskich Pocky-ich (z jednym końcem zanurzonym w czekoladzie)… Truskawkową z truskawkowym kremem, czekoladową z czekoladowym kremem i pistacjową z polewą pistacjową! Dwudzionek czas zacząć! I zacznijmy go od MAŁYCH, przyjemnych rzeczy!