Sezon na truskawki objawia się podrażnieniem paznokcia przy palcu wskazującym.

Pojechałam na rower bez Lilki. Zbierała się ślimaczo, więc pomyślałam, że jadę sama. I dobrze, bo gdy jadę z jakimś dzieckiem to się koncentruję na nim, a tam skoncentrowałam się na SOBIE. Ruszyłam, lecz wydały mi się takie flakowate te moje rowerowe koła, więc WPIERW podjechałam do serwisu, żeby mi je dopompowali… A TAM… gość mówi: Ale Pani ma odkręcone przednie koło! No więc mi dokręcił, dopompował i właściwie to chyba jakoś ocalił? Przecież to koło mi się mogło podczas jazdy urwać! I jechało się potem wspaniale! Pojechałam do sklepu, zrobiłam ślimaka i po półtorej godzinie byłam w domu. Liczyłam nawet na ból pośladków dziś rano, a tu NIC.

Dziś i jutro mam zebrania i jutro mam kombo bo o jednej godzinie jest Lilka i Mieszko. Dziś rozmawiałam z jego wychowawczynią i się pytała mnie czy będę. Powiedziałam, że nie, bo mam o tej samej godzinie w klasie ósmej zebranie, ale jestem ZA każdą JEJ decyzją. I ona mnie na to zapytała, czy może, bo chciałaby Mieszkowi wprowadzić pismo biblioteczne? Ja powiedziałam, że absolutnie NIE wiem o co chodzi, ale brzmi to świetnie, bo on bardzo niewyraźnie pisze. I ona dodała, że chciałaby myśleć perspektywicznie, bo w pisemnych pracach będzie przez to jak teraz pisze, tracił. Pochwalę go za to, bo wczoraj grał na kompie i NIKT mu wtedy nie przeszkadza, ale grał z jakimś anlo-graczami i słyszę jak krzyczy: We have no weapons! We have no weapons! I jest to niezłe. Język obcy nie jest dla niego żadną blokadą komunikacyjną.

<><>

Łucja stoi przed lustrem i parzy się na siebie.

  • Matko, chciałam Ci podziękować za wszystko co mi dałaś. Chciałam Ci podziękować za SIEBIE.
  • Mhm. Ty akurat miałaś być. Co najwyżej mogłam Cię do adopcji oddać, bo bałam się, że sobie nie poradzę.
  • Czyli na dodatek mogłam być TEŻ bogata?
  • No… Patrz jak zawaliłam 😀
MEWA! [nad Łucją]