grill!

Muszę sobie zmienić typ dzwonka w budziku. W tej mojej egzaltacji ustawiłam sobie świergot ptaków, a teraz co jakiś usłyszę, to z automatu się budzę. A one potrafią już od trzeciej świergotać!

Grilla zrobiłam! Ze dwa lata NIE robiłam, chociaż w sumie jak myślę, to MOŻE to JUŻ będzie TRZY? Chciałam robić DUŻEGO, ale się nie pozbierałam z zapraszaniem i może i dobrze, bo pogoda średnia. Nie wiem czy ten maj chce wyciąć klasyczny majowy numer, czyli w weekendy raczyć nas gorszą pogodą, bo tak TO na razie wygląda…. Grill przepalony, stołu nie rozstawiałam, bo stołujących byliśmy tylko my i chłopak Łucji, więc siedliśmy na poduchach na tarasie. Nie zsynchronizowałam wszystkiego czasowo i co niektóre rzeczy poprzypalałam, ale pierwsze koty za płoty. W bonusie zrobiłam również tartę z rabarbarem, która byłaby doskonała, gdyby nie postanowiła jej zwieńczyć bezą (BEZA mi nie wychodzi), ale i tak była niezła i ZESZŁA!

Btw. dzisiaj Noc Muzeów, ale NIE wybieramy się. Ostatnia nasza tam wyprawa skończyła się utknięciem w kolejkach, zresztą wszyscy obecnie zasypiamy przed 23-cią 😉 Za to budzimy się o szóstej. Koszmar. Nawet w sobotę nie dajemy radę pospać! Może na wakacje coś się unormujemy?