Ona jest największą aktywistką tego domu

-Lila o Bibi i dodała: „Ona by nawet poszła w paradzie równości by stanąć po stronie CZARNYCH psów”.

Days off? Dwa dni wolnego??! TAK! I spędzę je w ogródku! Dziś z dziadkami DUŻO żeśmy zrobili, ku wielkiej rozpaczy Bibi, która BRONIŁA każdej wycinanej gałązki. „MOJE drzewa! NIE ruszaj!” BO wycięte zostały kolejne: wysuszona wierzba i pewien zasuszony iglak… Lutka przywiozła pół bagażnika sadzonek (hibiskusy i inne), a ja wyjęłam z kąta w ogródku krzewiki co to je od tygodnia przy każdych zakupach wstawiałam do wózka. Hortensje i kamelię. Z Lilką podwiązałyśmy magnolię i przycięłyśmy jaśminu (wyrósł na 4 metry i kwitnie dopiero od tej wysokości – Lutka poradziła by obciąć te wysokie pnącza i zostawić tylko dwa małe odrosty przy ziemi). Jutro cd!

<><>

Podobało mi się w tej Belgii (fotki wyżej to z parku przy Atomium), że jej mieszkańcy nie tylko są różni, lecz nie boją się być JESZCZE bardziej niezwykli. Mam wrażenie, że ludzie pracujący U NAS w usługach często są „wygodni i funkcjonalni”. Nie mówiąc już o szarości ulicy: widzisz tłum nastolatków i wszyscy mają czarne jeansy, czarne bluzy i czarne plecaki Vans. Kopiuj-wklej. Tam każdy był niezwykły. Babka sprzedająca gofry wyglądała tak, że na dwóch pyskatych czarnoskórych Amerykanów, którzy byli w kolejce przede mną, jeden zaczął się jąkać, gdy zamawiał. Panna w bubble tea, miała zrobiony taki modny makijaż w piegi, a cała masa facetów była pomalowana.

  • Widziałyście tego gościa i jak ma pomalowane na czerwono oczy??- ekscytowałam się do dziewczyn, gdy w metrze obok nas pojawił się mężczyzna z makijażem w stylu lat ’80 z błyskawicami na skroniach.
  • Widziałyśmy. I co z tego? – dziwiła się Lilka.
  • To pewnie jakiś trans, ale niesamowity!
  • Bosze mamo, to że facet się maluje wcale nie znaczy, że jest trasem. Po prostu lubi się malować.