zamiast brukselek po czekoladę!

Jakbyście chcieli przypomnieć sobie przed-pandemiczny świat to kierunek jest jeden 😉 W Belgii LUDZI jest tak dużo i są tak różnorodni, że po pierwszej godzinie aż nas rozbolała głowa… To nie jest nie tylko centrum Europy, ale tak naprawdę centrum całego świata. Rodzi się nawet takie wrażenie, że im dalej od tego punktu, to tym słabsza ta ludzka energia (tak, jesteśmy prowincją). I NIE byliśmy nigdy wcześniej w takiem miejscu! Cały czas się coś działo. Załapaliśmy się i na Festiwal Baltic Trafic, i na wielki koncert z okazji 1 maja jakieś hiszpańsko-języcznej kapeli, a od poniedziałku trwa Il Ad Fitr, czyli święto obchodów końca Ramadanu i ulice są tak przebajecznie kolorowe, że czujesz się jakbyś kroczył przez wielki kolorowy show. Do tego WSZĘDZIE kwitną tulipany. Droga do Atomium, widziana z okna tramwaju, wiedzie przez dywany czarnych tulipanów.

Co więcej, dostaliśmy rekordową liczbę pozytywnych „reakcji”. Bezinteresownych i zupełnie przez nas nie oczekiwanych. Dwie kawy zamiast jednej, możliwość podróży pierwszą klasą, zamiast drugiej (pociąg do Antwerpii), ekstra tabliczka czekolady w sklepie czy autobus, który zatrzymał się na środku jezdni, by nie wjeżdżać mi w kadr (fotografowałam budynek po drugiej stronie ulicy). W sklepie Lush, co to go u nas nie ma, sprzedawca o wyglądzie Roberta Smitha z The Cure z makijażem z jego najbardziej demonicznych sesji postanowił DAĆ nam całą masę rzeczy (to drogi sklep jest). Rano w kawiarniach nie ma miejsc, bo wszyscy NAWET w poniedziałek jedzą tam śniadania (chyba, że stoją w kolejkach po dropy do sklepów sportowych).

Inna historia: Pewnego razu w metrze siedział chłopak i patrzył się na mnie. Wyszedł z nami i podszedł do mnie i zapytał się czy się spotkamy dziś wieczorem!!!??? Te GRZMOTY (moje dzieci) były dwa metry za mną i rżały ze śmiechu , ale jego to nie speszyło! Oczywiście powiedziałam zgodnie z prawdą, że we are living tonight, ale to było takie niezwykłe, że mnie to też ścięło! Potem mi się tłumaczyły, że wiesz mamo, ale że TY?

Jedzenie? Najsłabszy element. Reklamowane gofry i wafle porażka, za to czekolada była przepyszna, a Muzeum Czekolady w Antwerpii okazało się być najlepszą placówką muzealną na świecie (wiecie, że próbowaliśmy tych 20 odmian płynnej czekolady?? – ależ to było dobre!). Jadaliśmy za to w Chinatown. Takich knajpach, gdzie w rogu syn właścicieli odrabia lekcje, a córka pomaga rozmawiać z klientami.

Co się nie udało? Nie weszliśmy do żadnego muzeum. W niedzielę byliśmy w Antwerpii, a w poniedziałek wszystkie placówki były zamknięte. Ach, no i Antwerpia cudowna. Chciałam zobaczyć i IM pokazać sklepy z diamentami prowadzane przez ortodoksyjnych żydów i słynące z najlepszych brylantów świata. I udało się 🙂 W jednym miejscu nawet potraktowali nas nawet poważnie, ale jak to Lilka zauważyła NAWET płacąc JEJ kartą (ona ma najwięcej kasy) i NAWET przy zniżce 99% nie bardzo nas stać 🙂

Wrzucam fotki. Mieliśmy na zakończenie akcję gigant. Jeden element logistyczny zawaliłam i dziś na lotnisko o trzeciej w nocy jechaliśmy Uberem. I zablokowały się drzwi wyjściowe z tych naszych apartamentów. Uber już czekał, a my nie mogliśmy się wydostać. Mieszkaliśmy na trzecim piętrze i nie było nikogo z obsługi.. Ależ to były emocje! UDAŁO się, chociaż po drodze dzwoniłam do tego gościa: DON’T GO! WAIT! I zaczekał. Wsiedliśmy do tego auta i znowu zanurzyliśmy się tym belgijskim glamurze 😉 Mieliśmy siedzenia ustawienia do siebie, on rozsunął dach i włączył arabską muzę. I w takim rozgwieżdżonym klimacie dojechaliśmy na lotnisko.

Do powtórki? OJ TAK! Dla mnie to chyba w tej chwili MIASTO Nr 1!

Dworzec w Antwerpii
21 maja w Bruseli będzie Pride Parade
Za kamiennymi lwami zaczynało się China Town (Antwerpia)
Muzeum Czekolady
Tulipany
Sikający chłopiec czyli symbol Brukseli. Tym razem ubrany chyba na 1 maja?
Gofry
które w różnych kszałtach bywają 🙂
Lilka z Mieszkiem
Atomium
Koncert
czekolada
wybrzeże Antwerpii
kłódki miłości
ten gość był niezły, grał na pięciu szachownicach równocześnie 🙂
Muzeum Czekolady
I Grande Platz w Bruskeli!