Trójdzionek!

Tuż przed nami! I jednocześnie mamy WAŻNY dzień, bo dziś mija moje dwa miesiące w szkole. Ocena i wrażenia zależą od ilości godzin danego dnia. Gdy tak jak wczoraj mam siedem lub osiem TO uważam, że TA praca jest straszna. Wysysa i męczy… LECZ gdy, tak jak dziś, mam pięć lekcji, myślę, że bardzo to lubię. Irytująca jest zarobkowa hierarchia i niezależnie od punktu w którym bym była, to po prostu nielogiczne, że za to samo są różne zarobki. Wiem, że w korpo też tak bywa, bo ktoś się nie upomina o podwyżki, lecz tu jest to jawne i nie do przeskoczenia. Dzieci są fajne i gdybym miała wybierać placówki, to TA jest dla mnie idealna.

Drażni mnie, że nie mam czasu. Najgorzej znosi to Liliana, która ciągle o czymś zapomina i w której ciągle jakieś myśli się kłębią. Robimy w nocy projekt, kładę rano teczkę na JEJ plecaku, a ona GO nie bierze. Wysyłam jej esemesa w drodze na dworzec z Łucją, że w kuchni pod spodkiem stoi kisiel, żeby go sobie przelała do papierowego kubeczka,bo będzie jeszcze ciepły i MOŻE sobie go pić w drodze do szkoły. Piszę jej też, że śniadaniówkę ma zapakowaną i żeby WZIĘŁA projekt. PANNA odpisuje i ZAPOMINA. Wykonuje też czasem ruchy sprzeczne, bo np. rano zmienia koncepcję stroju i potem brakuje jej czasu. Nigdy rano również NIE myje buzi i ZAWSZE biegnie zezłoszczona.

DWA: Mieszko sporadycznie odrabia lekcje i dziennik pęka w uwagach. Co z tego, że sprawdziany pisze dobrze, skoro zadań domowych nie odrabia i JA na ogół mu o tym NIE przypominam, bo nie mam kiedy!!! Też muszę się przyszykować do lekcji, a weekendy mijają na prasowaniu i porządkach. Tymczasem on sam, jeszcze jednak jest malutki i nie o wszystkim pamięta.

TRZY: W żaden sposób NIE pomagam Łucji. PRZYKŁAD: Znam ten rosyjski doskonale, a ona ma z nim problem. Wczoraj odrabiałyśmy lekcje razem i coś tam zaskoczyło i ZŁA jestem na siebie, że dopiero teraz się w to włączyłam. Tym bardziej, że mając kontakt z tak dużą ilością dzieci, widzę, że sukces i osiągnięcia są u tych, które pracują SAME, chcą się uczyć oraz mają wsparcie w DOMU. Takie dzieciaki są najlepsze. I nic innego nie jest miernikiem wiedzy i umiejętności.

<><>

Nigdzie nie wyjeżdżamy. Ja mam szalony plan SPRZĄTANIA i uporządkowania strychu oraz zrobienia zaległych spraw do szkoły. Zmienię pościel, w poniedziałek pojedziemy na grób powstańca w okolicznym lesie (znicze kupiłam) i czekają nas dwa rodzinne spotkania. Od wtorku Łucja przez tydzień będzie na zdalnym, bo dyrektor uznała, że wyłączy szkołę na chwilę, żeby co chwila nie wybuchały kolejne przypadki. Okej, ale ONI będą się PRZECIEŻ w tym czasie i tak spotykać… Btw. Dziś wracając do domu kupiłam TEŻ torcik z okazji mojego święta (1/5 do wakacji!). Halloweenowy, bo takie w cukierni były! Strachy, duchy i upiory, za mną dwa miesiące szkoły!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s