I dynie trzeba by kupić!

Lilka w sobotę będzie nagrywać teledysk… Tzn. NIE ona, lecz pani od muzyki, lecz ze swoim chórem, czyli między innymi z Lilką. Panna przyszła dumna, że będzie mieć specjalną zieloną koszulkę, ALE starsza siostra zaszydziła, że może pani chce zrobić z nich green screen? Będą takie latające główki jak w Bohemian Rapsody? 😀

Żarcik oczywiście, koszulki są CIEMNO-ZIELONE, więc NIE sądzę. Jakby jednak nie było, sobotę mamy już częściowo zajętą! Pochwalę też pannę Lilianę, że mieli konkurs kuratoryjny z angielskiego i poszedł jej DOBRZE. Tzn. NIE był to najwyższy wynik w szkole, lecz raptem 3% słabszy od best-a! Ja tymczasem zrobiłam KONSPEKT na jutrzejsze zajęcia, zaraz to idę drukować. Jutro po szkole muszę zamówić jakieś ćwiczenia dla Lilki oraz książkę od religii, której okazuje się Mieszko cały czas nie ma (mamy prawie listopad, ale jakoś wcześniej się nie zorientowałam :/)

<>><<>

Dzień w biegu… Dałam na noc szansę Klarensowi i ZNOWU od trzeciej w nocy liczyłam owce, bo on postanowił wyjść, a ja NIE mogłam zasnąć. Jak mnie obudził to zdałam sobie sprawę, że miałam bardzo realistyczny sen, jak rozwiązać pewien problem. Niczym Mendelejew, który we śnie zobaczył idealną tablicę. Czy to oznacza, że mój umysł nawet w śnie próbuje być produktywny? Obrzydliwe. A gdzie jednorożce i absurdalne sytuacje, jakie nam się w majakach nocnych powinny przydarzać?!!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s