niedziela

Widziałam kiedyś niezłego ru-mema, o tym jak ubiera się młodzież. I że to takie nielogiczne, jakim cudem Ci, którzy zrobili by wszystko żeby nie nakładać czapki, dorobili się potomków, które czapki mogą nosić cały rok, za to zimą obnażają ŁYDKI!?

Na dziś, wymyśliłam nam spacer po cmentarzu. Cały listopad różni przewodnicy oprowadzają po cmentarzach. Nie tylko zresztą katolickich. Taki nostalgiczny i refleksyjny miesiąc. Zabraliśmy z nami dziadków i pojechaliśmy! Rano poleciałam tylko na spacer z Bibką i gdy wróciłam mieliśmy od razu wychodzić. Ale weszłam i widzę, że Łucja nabuzowana i z gołymi ŁYDKAMI… NIC nie powiedziałam, lecz, NASZ spacer był o połowę krótszy niż przewidziano, bo godzinny. Sprytny był Mieszko, który rano zażyczył sobie zimową kurtkę, no ale Łucja po kwadransie była biało-fioletowa. Był też zmrożony dziadek i chociaż było super, odłączyliśmy się wcześniej od naszej grupy. Tyle mojego, że z Lutką ustawiłyśmy się, że na KOLEJNY raz umawiamy się we dwie 😉

Marchewką po wyprawie była tradycyjne odkrywanie cukierni. Dziś zahaczyliśmy o taką, która specjalizuje się w tartach! I powiem Wam, że tarty muszę zacząć robić, tym bardziej, że Lutka na święta chce wyłącznie MOJE ciasta! 😀

><><><

Btw. poglądacie dalej co tam w Poznaniu u tygrysów? Że też cały świat może się tak cieszyć z kupy! 😀