Człowiek i może pies

  • Mam taką wizję Lila… Jadę autem na południu Włoch. Przyleciałam do Bari i wynajęłam kabrio. I jadę, a obok mnie siedzi Bibi. Ja mam chustę na włosach, a jej wiatr rozwiewa uszy…
  • Zapomniałaś, że w tej wizji, ja siedzę na tylnym siedzeniu.

Dość komfortowo się czuję w obecnej temperaturze. No dobra, trochę chłód w uszy, ale ta rześkość na udach jest arcymiła! Dzięki takiej pogodzie poranne spacery z psem i parkruny są wyjątkowo przyjemne! Dzieci zaległy u dziadków (zaraz po nie jadę) i przy okazji zabiorę im z garażu moje zimówki. Mają tam ciepło, a Łucja zastyga… przy netflixie. Pochłania kolejny serial dla nastolatków (aktualnie chyba męczy Atypowego)… Z kilku stron już mi mignęły reklamy lodowisk i mam duużą ochotę na łyżwy!

Ach, no i Bibek. Przy tych wszystkich przyjazdach mi towarzyszy 🙂 Na przednim siedzeniu oczywiście!

To jest dziadkowy stryszek, gdzie przesiadują…

<><>

A w bonusie macie Lilkę! Panna w czwartek miała jakiś straszny kaszel i nie poszła do szkoły. Pojechałyśmy za to na sushi! Ona po prostu BARDZO chce mi pokazać, że ONA zje wszystko i ją TEŻ mogę zabrać do Rzymu i będzie nawet LEPIEJ, bo ona NIE będzie marudzić przy stole 😀