mięszanka po=powrotowa

Mieszkałyśmy kilometr od metra, w starej włoskiej willi. Na korytarzu przed naszymi drzwiami było popiersie Marka Antoniusza, które witałyśmy (wychodząc z pokoju) słowami: Ave Cezarze (wiem, nielogiczne), a sufit miałyśmy na wysokości 6 metrów 🙂 Gdy tam weszłyśmy oniemiałyśmy, tym bardziej, że jak spojrzałam na historię moich noclegów w portalu z noclegami, więcej zapłaciliśmy w Ustce – chociaż tam też były 4 noce (i tam nasze łóżka stały w garażu 🙂

Pierwsze po przyjeździe to było obczajanie najbliżej „żabki”, czyli małego sklepu. Taki znalazłyśmy, Hindus bez terminala, ale miałyśmy wodę na noc i krakersy, gdybyśmy zgłodniały! Odkryłyśmy też doskonałą pizzerię w pobliżu, gdzie uroczy kelner, ZAWSZE z jednakowym uznaniem kiwał głową na wybór Łucji (panna zamawiała WYŁĄCZNIE margharitę 🙂

Super opcją, jest, że w Unii nie mamy opłat za telefony. Dzwoniąc z lotniska nie do końca dowierzałam pani na Infolinii, ale teraz weszłam na mój rachunek i RZECZYWIŚCIE i łączność z netem i połączenia miałam za darmo. Super sprawa! 🙂 Przypomniało mi się jeszcze, że w autobusie na lotnisku w Rzymie (terminal-samolot) zderzyłam się z moim fryzjerem. Nie ma to jak wyjechać raz na dekadę i wszystkich spotkać :)) On ma przyjaciela gdzieś przy Travestere i chwilę pogadaliśmy o SZTUCE 🙂

Poza tym „poniedziałek”. Byłam w supermarkecie po mięso dla Bibka, w piekarni po pieczywo (chleb, bułki, chałka i strucla serowa), robi się pranie, przekopałam się przez górę meili i ustawiłam ze znajomą na trening wieczorem. Kilka fotek, tym razem odkomórkowych:

Tu macie karczochy, dzióbanie karczochów przez Łucję (alla romana były smaczniejsze) oraz selfiaczek przy Schodach Hiszpańskich)
Tutaj od-cukrzony kawałek prozy życia. To TEN dzień, kiedy zmokłyśmy. Jedyne co grzało to kuchenka, więc wokół niej obsychały buty wypchane papierem toaletowym. Na kuchence gotuje się makaron. Weszłyśmy do kerfura i kupiłyśmy świeży makaron. Potem na dziale z przekąskami świeże pesto. I tak zrobiłyśmy sobie kolację! 🙂
To ta ekskluzywna chińska knajpa. Łucja gdy była mną zażenowana to siedziała w nosie z telefonem 🙂
A taką KAWĘ przygotował mi kelner!!! :)) Pierwszy raz, ktoś mi taką RÓŻĘ dał 😀

Wrzucę Wam też Tinderowego screena z tej nocy z koszmarem. I teraz bardzo ciekawa sprawa. Zaznacza się jaką odległość akceptujesz-> ja mam ustawione 70 km. Niemniej jednak czasem pojawiają mi się osoby z ponad tysiącem. Podejrzewam, że mają jakieś ustawienia? Nieważne. Wyświetlił mi się koleś z Turcji (to nie TEN z foto), który ma hodowlę tygrysów. Bo to przecież może być niezły wabik. Śledzę te info o poznańskich tygrysach (kciuki z całej siły zaciśnięte za Gogha) i myślę sobie, że jeśli ktokolwiek będzie szukał takich nielegalnych hodowli to w życiu nie nie wpadnie na to, by kopać w portalach randkowych.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s