Siamo ritornati!

No więc… NIE był tak do końca prezent, TYLKO dla Łucji 🙂 Rzeczywiście dawno temu obiecywałam IM, że na 12-ste pojadę z jubilatem do Rzymu. A przecież JUŻ 13-ste skończyliśmy… LECZ w sumie ja TEŻ chciałam!!! Niby, że to RÓWNIEŻ ten „zaległy prezent urodzinowy”! Btw. dosyć mocno ten wyjazd przeżywałam, bo ostatni raz za granicą byłam 10 lat temu…

Rzym jaki jest pewnie wiecie? Jest absolutnie wspaniały!!! Chaotyczny, pozytywny i smaczny. Miałyśmy koszmarną pogodę, ale okazało się to być idealne. Bo wszędzie można było się dostać! W lipcu zamknięto dostęp do Fontanny di Trevi, a teraz mogłyśmy zanurzyć ręce. Do Watykanu, do bazyliki stałyśmy 25 minut (rzecz niesłychana), do Koloseum wchodziło się z ulicy i w KOŃCU odwiedziłam Willę Borghese, gdzie zawsze chciałam się dostać i jest to praktycznie niemożliwe. Bilety trzeba kupować przez agencje, które opłacają „staczy” w kolejkach. A tym razem pojechałyśmy w NIEDZIELĘ i weszłyśmy! Dwie panie ze swoich okienek wołały, żeby do do niej podejść po bilet!!! Kosmos. No i po pierwszym dniu, kiedy zmokłyśmy odkryłyśmy, że deszcze w Rzymie są ulewne, ale trwają kwadrans i trzeba po prostu się schować: do knajpy, do kościoła, albo do sklepu. Włosi są uroczy i pomocni. W jednej knajpie gość zrobił mi RÓŻĘ na kawie narażając się na szyderę kumpli, a Łucja to skomentowała zdumieniem, że w MOIM wieku faceci TEŻ się popisują 🙂

Jedzenie było pycha. Pewnego razu wpadłyśmy do knajpy filmowej. Tuż przy włoskiej filmówce, gdzie na ścianach był podpisy Sophi Loren i Woody Alena. I zamówiłyśmy tam rzymski przysmak – karczochy. Średnie. Innym razem weszłyśmy do najbardziej niesamowitej chińskiej knajpy, w której byłam, gdzie na stołach miałam palniki, menu było na tabletach i nie umiałam tam się zachować. Chińczyk, który mi pomagał i był jednocześnie najciekawszym facetem podczas tego wyjazdu, rozbawiał mnie tak, że leżeliśmy tam ze śmiechu (i tu znowu WIELKIE zażenowanie Łucji), ale najlepsze było gdy wyszłyśmy z tej knajpy. Bo była burza z piorunami i przy tej ulicy rosły drzewka pomarańczowe. Tak jak u nas kasztany. I wszędzie leżały pomarańcze!!! Z takich egzotycznych rzeczy, w parkach, obok gołębi latają też PAPUGI!!! Patrzyłyśmy z Łucją na szarą wiewiórę, a obok niej usiadła PAPUGA!!! Historie pewnie będą mi się jeszcze kilka dni przypominać, więc wrzucę Wam tylko story o Stefano 🙂 Otóż w przedostatnią noc miałam koszmar, że w NASZYM (z Łucją miałyśmy małżeńskie łoże) łóżku jest wielki czarny włochaty pająk. I wydawało mi się, że mnie ugryzł w policzek i pół twarzy mam sparaliżowane. Obudziłam się, siadłam i budzę Łucję i mówię do niej, żeby zapaliła światło. LECZ nie mówię, tylko bełkoczę, bo przecież pół twarzy mam sztywne… I ona NIE zrozumiała, zaburczała coś i się obróciła. Ja zaczęłam się uspokajać, ale nie mogłam zasnąć. Pierwsza w nocy… No i odpaliłam tindera (spoko NIE korzystam, tylko czasem tak sobie sprawdzam czy KTOŚ mi się JESZCZE podoba i czy JA się jeszcze komuś podobam) i w 7 minut miałam 45 superlajków, plus napisał do mnie Stefono. Czemu nie śpię? Więc piszę, ze nightmare i grande tarantula! I wyobraźcie sobie, że był taki kochany, że przez godzinę mnie uspokajał, sprawdzając w różnych sennikach co to mogło znaczyć 😀

Rozczarował nas natomiast Watykan. Masa turystyczna, chińskie dewocjonalia, naganiacze na oprowadzane wycieczki oraz tłum freaków i kloszardów (niestety sporo ich z Polski). Pieta akurat przechodziła konserwację, stąd późniejsza wyprawa do Galerii Borghese (->chciało nam się DUŻEJ sztuki). No i na mszę niedzielną (skoro już byłyśmy w niedzielę), na którą chciałam nas zabrać (bezpłatne wejściówki można gdzieś tam odebrać) pojechałyśmy do Bazyli św. Jana, która notabene jest najważniejszą papieską bazyliką. I było to też niesamowite! Trafiłyśmy również do Lego Store i w całą masę innych niezaplanowanych miejsc, ale o tym później -na razie kilka fotek!

Schody Hiszpańskie – na nich się kładły porozbierane instagramerki z całego świata
Boca Della Verita
To przed Galerią Borghese – w środku NIE wolno robić zdjęć, ale są tam NAJWAŻNIEJSZE rzeźby świata
No, po taniości było 😀
Lego Store – czy wiecie, że TA wersja Fontanny di Trevi była z klocków?? Łucja oczywiście SYMBOLICZNIE wrzuca monetę!
Piazza del Popolo
W podskokach przez Ogród Borghese. Wytłumaczyłam Łucji, że to byli tacy nasi Zamoyscy.
Forum Romanum
Znowu Schody. Właśnie ktoś się komuś oświadczył i wszyscy patrzą w kierunku pisków 🙂
Muzea Kapitolu
Za chwilę zobaczymy PAPUGI!
POMARAŃCZE!!!
Watykan- kolejka- szło błyskawicznie
Koloseum
JA już NIE chcę WIĘCEJ chodzić -> chodźmy na KAWĘ!!!!
I cdn WKRÓTCE! 😀