przerwa w transmisji (4 dni)

Budzik w telefonie zadzwonił przed siódmą. Zwlokłam się na dół, żeby włączyć wodę na herbatę i zaczynać budzić smarki. Na kanapie przed telewizorem już siedziała Łucja odrabiając lekcje.

  • Mamo, mam takie zadanie: „zredaguj argument odwołujący się do tekstu literackiego i potwierdzający tezę: Pomóc bliźnim może być źródłem szczęści”.
  • NIC nie zrozumiałam z tego co powiedziałaś. Po szóstej rano, mój mózg nie pracuje.

Bo położyłam się spać po północy, gdyż Lilka płakała, że wyjeżdżam -> wstałam o czwartej, gdyż Klarens chciał wyjść na spacer. Razem z nim wyskoczyła do ogródka Bibi i zanim wróciła zdążyłam wyładować zmywarkę. Na chwilę opadałam do łóżka, ale odezwał się ten wredny budzik… A wyjeżdżam za chwilę i wracam po południu w PONIEDZIAŁEK. W domu na straży zostaje Lutka, w piątek wieczorem zastępuje ją Diabli, bo to jego weekend z dziećmi. Dziś miałam już tylko się wyciszać, ale oczywiście wieczorem zapchał się zlew (walczę dziś), a zasypiający Mieszko przypomniał sobie, że na piętek musi mieć plastelinę. A GDY pojechałam do sklepu Bibi rozpakowała moją już zapakowaną kosmetyczkę… Bieg, tempo i chaos 🙂