niedziela- wyciszenia cd

Przy i na cmentarzach cały czas ruch. Wczoraj wieczorem dzieci, wyposażone w znicze, zabrał tato i ja zostałam sama. Obejrzałam coś, o czym nie warto pisać, bo było przeciętne, a towarzyszyło mi tylko przy wieczornym ogarnianiu domu.

Zrobiłyśmy sobie z Bibką dwa długie spacery, a dziś wyrwałam się do Muzeum! Ryciny oraz grafiki sprzed 400 lat i przy okazji sztuka Korei sprzed 800 lat 🙂 Rozrzut spory, ale wszystko fajne. Taką mam refleksję, że każdy twórca musi się urodzić w określonej epoce. Że to wszystko jest jakoś przerażająco logiczne. Geniusze muzyczni (Elvis), filmowi (Spilberg) i malarscy byli otoczeni przez niewiarygodne zbiegi okoliczności. Trafiali dokładnie w środowisko i w epokę, które ich ukształtowała. I byli dobrzy w tym co robili! Współczesny Rembrandt nie był Rembrandtem. Nie jest, tak, że oto rodzi się geniusz i może być każdym. Ta specjalizacja ich umiejętności jest wąska i oni w nią trafiają. Nie wiem czy geniuszy rodzi się tak dużo, a akurat ci trafili, czy rodzi się ich mało, ale tam gdzie powinni się pojawiać?

Mam dla Was ciekawostkę z dzisiejszej wystawy. Jeden z jej elementów dotyczył zasad obowiązujących na koreańskim dworze, te prawie tysiąc lat temu. Otóż by zapewnić jak najdłuższe panowanie dynastii stosowano praktykę zachowywania łożyska i pępowiny królewskiego potomka. Wierzono, że to będzie chronić dziecko i zapewni ciągłość rodu. Dużo ludzi dziś wpadło na taki sposób spędzenia niedzieli jak ja i staliśmy tak w skupieniu podziwiając porcelanowe naczynka, w których takie SKARBY przechowywano! 😀