To najlepsza woda w jakiej pływaliśmy!

-Łucja o Zalewie Solińskim

Bieszczady to pomysł Lutki. Babcia co roku ma kontrolne badanie w Rzeszowie i zawsze szuka towarzystwa do wycieczki. Pewnie mogłaby znaleźć sobie jakiegoś lekarza bliżej, ale tam ma TAKIEGO, który kiedyś ją operował i którego lubi. Zabrała więc tym razem dziadka, który gór nie znosi… i NAS!

Odpadły nam połoniny. Bo za gorąco…. Był plan wejścia na Caryńską (tak jak w 2016), ale temperatury były powyżej 30 stopni i to było NIE do zrobienia (poza bardzo wczesnymi godzinami). Snuliśmy się więc po niższych górkach, kamieniołomach, górskich potokach i skansenach. Lubię kościoły i cerkwie i tych też nie zabrakło. Bazę mieliśmy niedaleko Polańczyka i codziennie się kąpaliśmy. Woda tam jest rzeczywiście cudowna. Przejrzysta, turkusowa i słodka. Przeszliśmy też zaporą i z perspektywy posiadacz psa stwierdzam, że to miejsce psom przyjazne. Wejść można wszędzie, a miska z wodą stoi niemalże przy co drugim domu.

Bardzo ważne: tam jest przestrzeń! To co się dzieje w Tatrach skutecznie zniechęca. Tu było pusto. Gdy docieraliśmy do jakiegoś kościółka to zawsze przybiegał KTOŚ, żeby nas wpuścić. W muzeum w Sanoku, babeczka opowiadała nam i tylko nam o rodzinie malarzy wnętrz kościelnych, a potem poszła po skrawki szynki dla Bibi. W kościele, który należał kiedyś do kalwinistów, kościelny specjalnie dla nas zadzwonił ręcznym wielkim dzwonem. Takim pociąganym sznurem z ziemi. Wow. Inna sprawa, że Bibi wpadła w histerię i trzeba było ją uspokajać 🙂

No i jedzenie pycha. Przede wszystkim pstrągi, których dzieci nie jadają, ale i one jadły swoich rzeczy SPORO. Nie zdążyliśmy kupić miodu i serów owczych (chociaż raz musieliśmy odczekać, aż stado przejdzie przez jezdnię). No i zupełnie nie mieliśmy już gotówki, na gigantyczne grzyby sprzedawane przy drodze, gdy wracaliśmy… ZA TO… zajrzeliśmy do Nowej Dęby po bombki!!! Ale o nich będzie w grudniu 😉

Na zaporę!
RYYYBY!!!
Szachy
Cypel w Polańczyku
Trzy pokolenia
Kamieniołom
Skansen w Myczkowie
Łucji instagramowe foto
Znowu Zalew. Wpadaliśmy tu o różnych porach…
Cerkiew w Smojliku
Kościół w Starej Wsi
Rowerek i „zrób mi zdjęcie”
Przejście drogą?
Taki ogród przed domem CHCĘ mieć. Z malwami!!!
ZNAK! -> Uwaga Niedźwiedzie!!!
Skansen w Sanoku
Gość z planem skansenu i TORPEDA!

4 myśli na temat “To najlepsza woda w jakiej pływaliśmy!

  1. Daleko masz, ale wschodnia ściana jest zdecydowanie tańsza niż północ. W Lublinie weszliśmy do jakiejś super pizzeri, gdzie było pełno ludzi i zamówiliśmy pizze. spaghetti bolognese i ja wziełam sałtkę. do tego były wody. I rachunek był 41 złotych. Tak tanio, nam się nigdzie nie udawało zjeść

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s