26-sty

W filmie Czarnobyl jest taki moment… ONA (matka) wychodzi z łazienki, jest noc, lecz zanim dotrze do sypialni stoi w drzwiach pokoju swojego dziecko. Ono śpi rozkopane i nie wie, że na niego patrzą. Bardzo- bardzo ważne jest to ujęcie. Nie dlatego, że dwie minuty później nastąpił wybuch w elektrowni, lecz dlatego, że to jest BARDZO prawdziwe. ONE o tym nigdy nie wiedzą i nigdy tego nie pamiętają. Tak samo, jak MY nie pamiętamy, że nasze mamy, też tak na nas patrzyły.

Dziś byłam u dziadków i na ćwierkacza, wrzuciłam filmik z kocią mamą i jej małymi. Jak siedzimy z Lutką i je przekładamy. One mają 26 dni i ŁAŻĄ. Są cudowne, a Norka to jedna z lepszych kocich mam, jakie znałam. Moja ukochana kotka Gryzawka, gdy została matką, to wskakiwała na poziom wyżej (fotel, barek, stół) i z góry parzyła z obrzydzeniem to swój drobiazg. Dużo było roboty, by te kociaki przetrwały! 🙂

<><>

Świętuję dalej! Wczoraj na porannym bieganiu WSZYSTKIE mamy dostały kwiatki (psie mamy też), które stoją już u mnie na stole. Na foto, tuż obok nich PREZENT od Mieszka oraz Lili i Mieszka. Ten mały wazonik to pudełko na smuteczki. Na małych serduszkach są wyznania miłosne. Zrobił to w szkole i trochę tam takich sucharków, które chyba dyktowała im pani (Dziękuję Ci za Twoją miłość). DUŻE pudełko po butach to wspólne dzieło Mieszka i Lilki. To pudełko z wróżbami, z którego codziennie mam coś wyciągać. Treść stworzyli sami: Będziesz krzyczała na Łucję/Kupisz Mieszkowi pudełko klocków/Lila da Ci przytulasa 🙂 Łucja wysyła mi od rana esemesy z życzeniami i serduszkami. Właśnie jej odpisałam: że Lila i Mieszko to JEJ zasługa. Ona jest to małą mamą, która mi pomagała i dzięki której nie bałam się chcieć tych dzieci WIĘCEJ 🙂