Dzień drugi

W nocy do kocich misek zaczęły już podchodzić jeże, czyli zimy chyba już nie będzie? Dziś pojechałam do dziadków po rowery i zabrałam ze sobą Mieszka. Lilka ruszyła na dłuuugi spacer ze swoją przyjaciółką Mają, Łucja też miała mieć spotkanie, no a ten znudzony mops miał mi pomóc!

Rowery przerzucone, a ja wylądowałam na kolejnym szkoleniu. Nudy, wiem, wątek będzie wracał. Klaruje się sytuacja z koloniami, bo Lilka chyba pojedzie z Mieszkiem na obóz karate. Cały czas nie wiadomo co z Łucją. Dzieci zrobiły pierwszą część wielkanocnych kartek. Klarens wpadł na jedzenie – nie było go go od kilku dni, ale wszamał i poleciał, zanim powyciągałam mu z sierści kleszcze (zawsze jak ma przyjść to mi się wcześniej śni – taką mamy więź 😉

W książce, którą czytam jest niezłe pytanie, na które ktoś tam odpowiada. Właściwie to dwa pytania, które mówią o człowieku wszystko: Z kim chciałbyś się JESZCZE raz spotkać? Oraz: Jaki moment swojego życia chciałbyś przeżyć jeszcze raz? I o ile przy pierwszym wybiera się na ogół kogoś kogo nie mamy już szans spotkać, to przy drugim wszyscy wybierają jakiś moment nazwijmy go intymny. Niezłe.

2 myśli na temat “Dzień drugi

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s