Jedenaste!

Miała Lila ostatnio przygodę. Do szkolnej łazienki, razem z nią weszły trzy ośmioklasistki. I zaśpiewały jej piosenkę… Po czym zapytały: Ładnie? A Lila odpowiedziała: Nie. I wyszła. Gdy mi o tym opowiedziała zezłościłam się na nią:

  • Lilka, czasem trzeba skłamać!
  • Ale mi się NIE podobało.
  • Nie szkodzi! Mogłaś powiedzieć, że jest okej. Kłamanie jest bezpieczne!
  • Ale mi się NIE podobało.

Dziś panna kończy 11 lat. Dokładnie wtedy, w Wielki Czwartek 2008 roku, wyjęto mi ją z brzucha. Jest najbardziej zaskakująca z całej trójki i jednocześnie najtrudniejsza. Pełno w niej cudactw, jest samolubna i nawet jej uczucie do mnie wynika z logiki, że ja o nią zatroszczę się najlepiej.

Gdy urodziła się Łucja, cały świat ją uwielbiał. Łucja nie była tylko moja, bo była pierwszym dzieckiem i pierwszym wnukiem, z każdej możliwej strony, więc ja JĄ czułam, jako część wielkiej społeczności. Mało tego, gdy leżałam w szpitalu, złapałam mega doła poporodowego i bałam się, że NIE dam rady. Że być może ktoś inny lepiej by ją wychował, bo ona jest taka wspaniała, a ja taka taka nieudolna? Natomiast z Mieszkiem, był inny moment. Gdy rozpadło się moje małżeństwo i łapałam takie mocno depresyjne nastroje, przyszło mi do głowy, że NIE mogę go wychowywać. Bo jest chłopcem i ja nie będę umiała tego zrobić dobrze. I że Mieszko powinien być wychowywany w rodzinie gdzie jest mężczyzna. I być może, skoro przy mnie nikogo nie ma, to NIE ja powinnam być jego matką. Nie dlatego, że go nie kocham, ale dlatego, że go kocham tak mocno i chcę dla niego jak najlepiej. Ta myśl była tak przerażająca, że się wtedy rozkleiłam i postanowiłam, że zrobię co się da, ale on musi być ze mną. Lecz z Lilą nie miałam ani jednego takiego momentu. Od początku wiedziałam, że ona jest moja, że ona jest moim problemem, moim ciężarem i to ja muszę ją poprowadzić. I wydaje mi się, że tylko ja robię to dobrze 🙂

Zaczynamy świętowanie! Dziś cukierki poszły z nią do szkoły (dalej lecimy z mini drażetkami, bo w klasie Lilki nie robiłyśmy jeszcze tego patentu), w weekend jest tura urodzinowa z dziadkami (torcik już zamówiłam), dziś JESZCZE Lila spotyka się z babcią na zakupach, a w przyszły piątek jedzie na zakupy ze swoją przyjaciółką. Dziewczyny ustaliły, że w tym roku nie chcą robić imprezy, a chcą dostać kieszonkowe i pójść na wspólne zakupy. Do kina, kawiarni i na zakupy. Obie z mamą Mai się zgodziłyśmy i w dzień kiedy NIE MA zajęć, dziewczyny jadą do pewnej galerii handlowej, niedaleko której pracuje mama Mai. Ona też ogarnie ich drogę tam i powrót do domu. Gdy decyzja już zapadła, Lilka doszła do wniosku, ze chce JEDNAK urodziny z koleżankami z klasy (TEŻ), ale ustaliłyśmy, że będzie to ZWYCZAJNE garden party z motywem lamy i owoców… I odbędzie się to w czerwcu 😉

3 myśli na temat “Jedenaste!

  1. Sto lat dla Lili! 🙂 jesteś super mamą dla całej trójki i jak czasem czytam co robisz, to wydaje mi się że my tylko w domu siedzimy… (choć to nieprawda:)).

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s