Monday FUNday

Nowy tydzień rozpoczyna nam się roszadą w zajęciach dodatkowych Mieszka. Pani od dodatkowego angielskiego, prowadząca lekcje w szkole po lekcjach, zlikwidowała zajęcia we wtorek i zostawiła tylko poniedziałki oraz środy. Dokładanie w godzinach kiedy Mieszko ma karate. I teraz tak: mogę zlikwidować jedno karate i zostawić mu jeden angielski. Mogę zlikwidować karate/angielski i będzie miał wtedy 2 godziny jednego albo drugiego. Z tym angielskim to jest tak, że w czwartej klasie jest ten podział na grupy językowe. Jedna jest lepsza, druga jest słabsza. Mają inny program, ale co gorsza podział utrzymuje się na wszystkie zajęcia gdy dzieli się klasę. Czyli np. też na informatykę. Obie dziewczyny miały taki dodatkowy angielski przez te pierwsze lata i chciałabym, żeby on też miał. No a z karate, szykuje się do zdobywania kolejnego pasa, zresztą zajęć fizycznych jest w szkole za mało. Zapytałam więc Lilę:

  • Lila, czy jeśli Mieszko nie będzie miał angielskiego w szkole będziesz się z nim uczyła w domu?
  • Ile raz w tygodniu?
  • Maksymalnie trzy. Musisz się do tych zajęć przygotować i ja będę Ci za nie płaciła?
  • Ile?
  • Yyyyyy… Pomyślę…
  • Może być 5 złotych?
  • Tak.
  • To JA też chcę Mieszka uczyć! – dołączyła się Łucja.
  • To, Łucja możemy raz w tygodniu Ty, a raz ja – zaproponowała Lila

Nie wiem jak nam to wyjdzie, ale one już dziennik dla niego przygotowały 🙂

<><>

Dzisiaj Światowy Dzień Powolności. Powolnie ogarniam dom po weekendzie, powolnie odkryłam w windzie jadąc na siłownię (to taka zewnętrzna winda z za-dobrym światłem), że mam krzywe brwi, lecz powolnie nie zamierzam DZIŚ NIC z nimi robić. I powolnie kontynuujemy PĄCZKI TRIAL. Przed nami kolejna degustacja… Tym razem dotarłam do cukierni, która robi je KWADRATOWE!