morowe

Anton, nasz przewodnik po tamtej stronie PUSZCZY, mawiał, że powietrze jest TAM czystsze niż na sali operacyjnej (już Wam to pisałam). A w rezerwacie ścisłym NIE wolno hałasować oraz jeździć autami, LECZ TAKŻE, nie wolno palić papierosów i używać substancji, które mają mocny zapach! Byliśmy tak dotlenieni, że nie tylko padaliśmy wieczorem na nos i spaliśmy bez żadnych złych snów i nocnych pobudek, ale też od tej sterylności, zniknęły nam wszelkie gile, które tam zaciągnęliśmy… Niestety, gdy wróciliśmy to gile w magiczny sposób również wróciły.

Mieszeczek. W wersji sprzed kilku dni, kiedy z lupką oglądał porosty w puszczy i z wczoraj gdy próbował robić „beczki” na lodowisku. 🙂

<><>

Oraz róża. Szliśmy tak wzdłuż domków przy jednej z białowieskich uliczek i na śniegu leżała róża. Na zimnym śniegu biało-czerwona róża 🙂 Skojarzenie jak „Biełyje rozy” 🙂 Lilka ją znalazła i dała Mieszkowi, żeby mi dał. Zabraliśmy ją stamtąd, wstawiliśmy do kufla w pokoju, a potem przywieźliśmy do domu :))) Tu już nie ma tak dobrze jak tam, bo podgryza ją Miaustra, ale i tak mam piękny kwiatek!



Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s