Pink is back!

Mój biegowy trener wkleił sobie kiedyś na Insta swoje pobiegowe zdjęcie pod prysznicem. Zrobił poranną życiówkę i postanowił sfotografować swoje stopy odmakające w brodziku… Połowę z paznokci miał czarną. Komentarze były różne, ale większość biegaczy przyznała się do tego samego. Rok temu w biegu na majówkę zrobiłam moja życiówkę, a dwa tygodnie później odrastające paznokcie były już czarne… No cóż, podobno łażący po górach podobno mają to samo… Lato jakoś przetrwałam zamalowując to lakierami, a na jesieni poszłam do lekarza. Babka oceniła, że paznokcie są zdrowe, chociaż uszkodzone i że może dać mi skierowanie do chirurga, żeby je zerwał do końca. Tak to nie chciałam, bo założyłam, że same zejdą. W listopadzie prawie było już dobrze, ale okazało się, że kolejna odrastająca warstwa jest znowu uszkodzona…

Mamy maj i mam PRAWIE idealnie 🙂 Środkowy u prawej stopy jest do połowy, ale on szybko dogoni. No i SĄ duże.Tzn. bez 3 minimetrów u góry, ale SĄ. Naprawdę umęczył mnie ten rok bez paznokci. Czasem malowałam skórę, bo jak się tak rozbieram na basenie, albo na siłowni, to trochę wstyd, ale było to męczące kombinowanie. Bicie rekordów boli 🙂

Dziś rano zrobiłam OSTATNI bieg w tym sezonie. Zabrałam dzieci i pobiegliśmy w Parkrunie. Zaczyna mi się alergia (chciałabym to jednak wyleczyć) i do końca lipca NIE biegam. Może być tak, że jak w nocy w piątek popada, to wtedy rano w sobotę pojedziemy się przebiec, ale to będzie taki spontan, a nie cotygodniowa treningowa rutyna.

<><>

Dziewczyny wróciły wczoraj po 18-stej. Najpierw na parking pod szkołę wjechał autokar z Warmii wiozący 4 klasy, a chwilę później pojawił się ten z gór Świętokrzyskich. Dzieciaki szczęśliwe, ale wykończone i za rok na zebraniu to zgłoszę, że programy zielonych szkół są przeładowane. Jeśli wracają do hotelu chwilę przed 21-szą, a później jeszcze jest dyskoteka/kalambury/ognisko to to zdecydowanie za dużo. W nocy się snują, a rano o siódmej już pobudka. No ale ogólnie dobrze. Lila nic nie wydała, Łucja wydała wszystko. Piąte klasy grały w butelkę, a czwarte urządziły sobie kareoke. Podeszłam do wychowawcy Lili, żeby mu powiedzieć, że jestem i już przejmuję pannę i powiedziałam:

  • Widzę, że Pan przetrwał. Włosy wszystkie i żaden siwy!

Lecz on mi odparł:

  • Wczoraj wieczorem farbowałem 🙂