Jak PRAWIE usunęłam… wąsy

Dostałam voucher do salonu kosmetycznego. Czasem wpadają mi takie bonusy i to zawsze jest duże wyzwanie… Rok temu np. na stacji benzynowej dostałam bon do eleganckiej drogerii i siedziałam potem na ich stronie, żeby dowiedzieć co to tam można właściwie kupić. No bo, wejdzie taki burak, który kupuje tylko kosmetyki bio i kremy ze ślimaka z niewiadomego źródła i nawet tuszu do rzęs nie umie wybrać 🙂 I tym razem było podobnie. Weszłam na stronę tego salonu i zaczęłam przeglądać ofertę. No i okazało się, że chociaż voucher jest spory to większość zabiegów jest dużo droższa. By nie dopłacać mogłam wybrać zabieg na dłonie z hybrydą na paznokciach, laserowy zabieg odmładzający na ręce (zalecane 6-7 zabiegów) albo usunąć laserem „wąsik”. Hmmm… Na te hybrydy nie miałam ochoty. Pomijając to czy to jest dobre, to słucham akurat w aucie Lolity i on się zachwyca jej dłońmi. Że ma krótkie i nie do końca czyste paznokcie. Lubię więc myśleć o moich paznokciach, że są „dziewczęce” 🙂 Btw. ta powieść jest naprawdę obsceniczna i nie można jej słuchać przy opuszczonych szybach (wiecie, że ona miała „metr, 46 w jednej skarpetce„? To mniej niż Łucja!) Zabieg na dłonie odmładzający brzmiał dobrze. Może i do pełnego efektu należałoby go powtarzać, ale przynajmniej wiedziałabym czy mi się podoba. Wszelkie zabiegi na twarz odpadły – używam tak dużo kosmetyków, co do których składu nie jestem pewna, że dodatkowe wynalazki chyba nie są mi potrzebne. Został więc WĄSIK…

  • A kiedy Pani go usuwała?
  • Jakoś rok temu? Może dwa… Plastrami u kosmetyczki.
  • I on rośnie? Bo ja go nie widzę.
  • No jest TAKI meszek, planowałam go w tym roku usunąć.
  • Nie ma to sensu. Laser łapie melatoninę, która jest w mieszkach włosowych. To nie zadziała. Może lepiej pachy?
  • Pod pachami mi nie rosną [konsekwentna od lat 20 depilacja i cebulki poddały sprawę].
  • To może bikini? Takie płytsze?
  • Niech będzie.

🙂 Nie do końca łapało się to w moich planach, ale zrobiłam 🙂 Lato mogę witać!!! 🙂

<><>

Zabrałam wczoraj Mieszka na siłownię. On strasznie tęskni za dziewczynami, a szczególnie za Lilą. Panna nawet mu się śni i trochę zazdro, bo mi się śnią Gwiezdne Wojny (dziś w nocy szukałam dzieci z MOCĄ)…

W czwartki wieczorem chodzę na crossa i mam instruktora, który jest fizycznie PODOBNY do Mieszka. To jest zresztą bardzo pozytywny gość. Młody, ale taki poukładany. Czasem przychodzi jego dziewczyna, a po świętach opowiadał, że się NIE najadł, bo poszli do kościoła na Rezurekcję (:0) i był taki głodny i wracał biegiem na śniadanie, ale nie mógł dużo zjeść (bo był zbyt głodny), a potem już wjechały ciasta (urocze 🙂

I Mieszko jak go zobaczył, to się w nim zakochał 🙂 Uśmiechał się cały czas i przez tę godzinę, gdy ja miałam trening obwodowy, młody robił pompki i planki. A po zajęciach był strasznie podekscytowany: Czuję i zmęczenie i energię!  I teraz chce ze mną chodzić :)) Na ćwierkacza wrzucam filmik, który Mieszko nagrał moją komórką. No i czekamy na te panny!!! Niech już wracają, bo zaraz będziemy znowu oglądać te Star Warsy :///