Przedostatni dzień laby

Miałam kiedyś kotkę, która 19 lat przeżyła w mieszkaniu w bloku. A nawet nie w nim, a w schowku na pościel w jednym pokoju. Nie to, że była zamknięta, ale po prostu rzadko opuszczała tamto miejsce. Pamiętam jej pierwsze wejście na trawę. Obrzydzenie (mokre) przemieszane z fascynacją. Naprawdę zazdrościłam jej tej burzy wrażeń, która musiała wtedy przechodzić 🙂 Z Miaustrą jest podobnie. Otwarty świat jest przerażający, ale TAK dużo się w nim dzieje 🙂 Najczęściej siedzi wlepiona w swój ulubiony telewizor, czyli OKNO lub taras, lecz czasem wypuszcza się na kilka metrów do ogródka…

<><>

Zabrałam się za badania lekarskie. Przede wszystkim, na siłowni w sąsiedniej alejce podsłuchałam jak babki mówią o alergologu. Podeszłam więc do nich dopytać się co i jak i postanowiłam, że też się tym zajmę. Pyłki męczą mnie od 15 roku życia, a dwa ostatnie lata jakby to się nasiliło. Od maja do lipca nie biegam i nie wychodzę na dwór jeśli nie muszę. Mowy nie ma o rowerze, grzebaniu w ogródku a poranne spacery z psem były katastrofą. Potrzebowałam więc skierowanie do alergologa. Wzięłam również skierowanie na USG piersi. Robię to raz w roku, zawsze robiłam prywatnie, ale spróbuję rozgryźć system i wpaść gdzieś do poradni funduszowej. No i trzecie skierowanie, które wzięłam dziś rano na wizycie, to ortopeda. Narzekają ci moi trenerzy, że mam strasznie spiętą tylną taśmę, czyli ten odcinek lędźwiowy, on czasem mnie boli i pomyślałam, że też to można sprawdzić. Krok pierwszy zrobiony, teraz będę kombinować dalej.