Jeśli czekasz na autobus, to on w końcu przyjedzie

-Carmen Herrera, abstrakcjonistka i dodała: Ja na mój czekałam 100 lat

I pojechało KOLEJNE! Scenariusz podobny. Z rana do piekarni, a potem biegiem pod szkołę na miejsce zbiórki. Wraca Łucja tak samo jak Lilka, w piątek, lecz cel podróży ma inny 🙂

Liliana tymczasem ma się dobrze. Dzwoni codziennie o 19-stej i relacjonuje mi co ZJADŁA i o której położyła się spać 🙂 Dobrze wie, że są to informacje dla MNIE najcenniejsze. Łucja zabrała mnóstwo słodyczy, a w bagażu ma też kilka słoików pianek do smarowania… To jest jakaś papka w plastikowym słoju, w wersji mega słodkiej i jej koleżanki nie dostały zgody od rodziców na zabranie czegoś takiego. W związku z czym sprytne dziewczynki SAME sobie kupiły i przekazały Łucji, żeby im PRZEMYCIŁA w SWOIM bagażu. Przez chwilę miałam etyczny dylemat, czy nie powinnam powiadomić ich rodziców o tej intrydze, ale uznałam, że NIE musiałam tego odkryć. W walizce znalazł się też głośnik JBL, który panna pożyczyła od ojca, bo „WSZYSCY” w klasie takie już mają. Te głośniki można jakoś spinać razem i tworzyć super głośnik. Więc autokar zagrzmiał jak dyskoteka na Ibizie jeszcze zanim ruszył :0

Z Mieszkiem mamy kilka planów, ale dzisiejszy nam się już rozpadł, bo po szkole idzie do kolegi. Czyli do biblioteki, po audiobooki na majówkę, pojadę sama. Mamy oglądać te Gwiezdne Wojny, a jutro wieczorem na siłownię zabiorę go razem ze mną. Btw. On ma wycieczkę w piątek, ale to taką jednodniową.