Zielono-szkołowość

  • Lila, a błyszczyk zapakowałaś?
  • Nie, Łucja. A wiesz, że w Londynie wszędzie były takie reklamy ust, które były czymś obsypane? Albo brokatem, albo cekinami… To musi być strasznie niewygodne. Mamo, a wiesz, że tam była „Żabka”?! I nie nazywała się „Frog” tylko „Żabka”!

No i będzie przerwa w błyskotliwych opowieściach Liliany na PIĘĆ dni, bo panna pojechała całą klasą na Zieloną Szkołę! W czwartek zrobiłyśmy próbne pakowanie, ustaliłyśmy CO zabiera i te rzeczy nie były już noszone. Bo bym się z cyklem pralno-prasowniczym nie wyrobiła 🙂 Łucja na Zieloną Szkołę jedzie w środę, a Mieszko dopiero w maju.

Wyjazd Lilki był dziś dość wcześnie, a wracają (bo Łucja tylko na 3 dni) OBIE panny w piątek. Będę więc miała chwilę TYLKO z Mieszeczkiem i już mu obiecałam, że ponownie obejrzymy WSZYSTKIE Gwiezdne Wojny :/ W walizce znalazły się ubrania, kosmetyczka, kilka przysmaków i kurtka przeciwdeszczowa, bo pogoda może być deszczowa. W plecaku legitymacja szkolna, świeże pieczywo (piekarnię otwierali jeszcze wcześniej) i nieduże kieszonkowe. Trochę był problem z walizkami, bo okazuje się, że mam tylko jedną małą, więc Łucji pożyczy babcia, a na Dzień Dziecka dostaną nowe walizki. Wstępnie już wybrałyśmy (na All są super). Humor wszystkie dzieci rano miały świetny, w opozycji do zawsze lekko przerażonych rodziców i wychowawców 🙂