taka sobota

Pogoda wspaniała! Zabrałam dzieci na poranną przebieżkę, potem poszliśmy zrywać kwitnące kwiaty z pól (do wazonu) i odstawiliśmy Stokrotkę na plac zabaw 🙂 Stokrotkę przygarnęliśmy wieki temu, ale mieszkała u nas już bardzo długo. Wyszorowałam ją, wysmarowałam oliwką, żeby była błyszcząca i zaniosłam tam skąd ją wzięliśmy. Czas by przygarnęło ją jakieś inne dziecko 🙂

<><>

A wieczorem poszliśmy na film 🙂 Pamiętacie, że miesiąc temu byłam na pokazie filmu „Kolorowe Pończochy?”. Film o dzieciach, z perspektywy dziecka. I dziś był kolejny z cyklu. „Małe dramaty”. Reżyserem również był Janusz Nesfere, na sali był jeden z aktorów, który był zwyczajnym chłopcem, a za ten film zarobił (w 1958 roku) pięć tysięcy złotych i kupił swojej mamie futro (: <3)* a sobie rower :)) I opowiadał, że miał w tym filmie dziewięć lat i reżyser wymyślił sobie, że ma mieć dłuższe włosy. A chłopcy wtedy NIE mogli mieć NIE krótkich włosów. Polski instytut kinomagrafii, czyli coś w tym stylu (placówka zarządzająca wtedy filmem) wysłał więc specjalne pismo do dyrekcji szkoły, żeby przez trzy miesiące mógł nie obcinać włosów 🙂 I chociaż zagrał jako dziecko w kilku filmach zdecydował się po dziennikarskich studiach zostać pracownikiem socjalnym i pomagać ludziom. I dostał za to ogromne brawa.

A film cudowny. Fotki trzy. Dwie z archiwum fonoteki narodowej i mix z pokazu. Na fotce dwa slajdy z pogadanki przed filmem i dzieci, które pojawiły się na pokazie razem z tym aktorem. Na zdjęciu z filmu, to ten, który stoi PRZED oknem.

*- pytałam się Łucji jak zrobić buziaka i podobno tak: :<3