Czynastego!

Smarkałam dziś rano przez pięć minut. Mam wrażenie, że wydmuchałam gile z najczarniejszych odmętów mojego mózgu. I oznacza to KONIEC wiosennego przeziębienia. Do kolejnej porcji kataru mam jakieś trzy tygodnie,  kiedy wszystko zacznie pylić. Uroki wiosny są jednak nie dla mnie 😦 Skoro jeszcze jednak mogę – dziś porządkuję przed domem. Mamy już przywiezione rowery, muszę ustawić rowerowy stojak a niespalone drewno przerzucić do ogródka. Rozpylony antymech zadziałał, mam gołe-ziemiste placki, czyli konieczne jest dosianie trawy.

<>

Wczoraj były Dni Otwarte w szkole i spotkałam się z paroma nauczycielami. Wychowawca Lili jest cały czas z niej bardzo zadowolony, chociaż chciałby, żeby się więcej zgłaszała. Nauczycielka od polskiego Łucji zaliczyła jej udział w olimpiadzie ortograficznej w sanatorium jako szóstkę w zajęciach dodatkowych, a pani od w-f, która jest wychowawczynią Łucji (i do Łucji nie miała uwag) powiedziała, że Lilka NIE jest fanką gier zespołowych i że w przyszłym roku będzie jej łatwiej, bo zajęcia w-f będą już jednopłciowe. A jest bardzo duża dysproporcja w sile u chłopców i dziewczynek w tym wieku, więc gra np. w dwa ognie przeraża większość dziewczynek. Mnie też wiele lat temu przerażała 🙂 Dziś za to mają Dzień Zdrowego Żywienia i cały dzień robią sobie klasowe pikniki na świeżym powietrzy. Każdy miał przynieść kosz ze zdrowym jedzeniem i koc. Czipsy i słodycze były rekwirowane! 🙂

<><>

Czytałam wczoraj fajny ranking miejsc wartych odwiedzenia w 2018. Lista jest tworzona raz na rok i zawsze znajdzie coś coś nowego. W tym roku na liście po raz pierwszy, na trzecim miejscu, znalazło się Dżibuti. Małe afrykańskie państewko w okolicy morza Czerwonego. A znalazło się tam, bo stykają się tam trzy płyty tektoniczne, które niemalże na naszych oczach rozrywają ten kraj na trzy części. Proces nie będzie trwał wiecznie, dlatego warto się pośpieszyć 🙂 No i plaże są podobno wyjątkowe… Na zdjęciach rzeczywiście są 🙂