Kasownik

Pojechał dziś na wycieczkę. Będą oglądać lamy i alpaki 🙂 A ZĘBA wyrwał sobie wczoraj SAM. Wieczorem. Bujał, bujał i wyrwał 🙂

<><>

Wygląda na to, że cała moja rozpacz z brakiem zajęć fit była niepotrzebna. Przede wszystkim mój kettlowy trener ustalił z właścicielem klubu, że klubowicze wchodzą za darmo. I git. Potem znajomy, który ma siłownię zaproponował mi rabat przy karnecie na wejścia raz w tygodniu, a znajoma chce częściej biegać. Zanim zacznie mi się alergia mogę. Poza tym byłam dziś na spotkaniu z jeszcze innym trenerem i miałam zrobiony zestaw badań i ustalony program ćwiczeń. Za tę usługę (najprawdopodobniej, w maju, jak nie będę mogła biegać, bo pyłki) wykupię u nich karnet na cały miesiąc.

Pierwszy raz miałam takie badanie i bardzo mi się podobało. Wiek metaboliczny mam na 37, ale wystarczy, że spadną mi 2 kg i wiek poleci w dół. Zaczyna się sezon na zielone więc nie będzie z tym problemu. Czytałam ostatnio, że pęd do nowalijek jest zupełnie nielogiczny, ale ogarnia cały świat zwierząt. Koty i psy skubią wiosną trawkę, a i my chętniej sięgamy po rzodkiewkę czy ogórka. Bo MUSIMY. Byłam dziś na rynku i coś tam mi doszło. Najbardziej cieszę się z czosnku. Mam takiego gościa, który sadzi czosnek z różnych odmian, ale SADZI. Nie to, że sprowadza skądś. I taki właśnie długi i świeży mam!