Kwiecień

Nowy miesiąc zaczynamy od odfajkowywania punktów obowiązkowych. Korzystając z tego, że dziś jeszcze laba, rano BYŁ fryzjer! Pod nożyce i golarkę poszli Lilka i Mieszko. O fryzjerze marzy też Łucja, ale to jakoś pod koniec miesiąca spróbujemy 🙂 Na fotce up robią sobie selfiaczka, którego Lila chciała wysłać koleżance. Duża zmiana TO Mieszko. Do tej pory podgalał go tato, a tym razem była to jednak zupełnie NOWA przygoda 🙂 Dziś czeka jeszcze nas potrójny basen (jutro panny nie mogą iść, bo znowu wyjeżdżam) i dentysta Lilki. W kwietniu obie dziewczyny mają zieloną szkołę, ja, Łucja i Mieszko mamy bieg, a Lilka urodziny (wersja dla koleżanek).

<>

Równolegle muszę sobie jakoś ułożyć program zajęć sportowych 🙂 W tym tygodniu nie ma dramatu. Dziś wieczorem i w sobotę biegam, w piątek mam taki próbny trening na nowej siłowni, a w niedzielę szkolenie kettlowe, czyli blok zajęć bezpłatnych. Btw. widziałam się z tymi moimi kettlemaniakami w piątek, zrobiliśmy sobie jajeczko, czyli wielkie potreningowe obżarstwo. Jedna z dziewczyn piecze i po prostu narobiła dla nas ciast 🙂 Ponad połowa została i jak wychodziliśmy i nie było już chętnych to po prostu to co było wzięłam. Chciałam 2-3 kawałki, ale powiedzieli: Nie wygłupiaj się, bierz cały kartonik. To i przygarnęłam. A godzinę później WSZYTKO NARAZ wrąbał Ciasteczkowy, który ciasta kocha ponad życie :))