Wino, muzyka i len

Rozłożyłam gazetę Rzeszów i pytam dziadków:

  • Gdzie jutro jedziemy? Wybór mamy spory.
  • Czyli? – zainteresował się ojciec
  • Mamy Podkarpackie Mocne Granie w Cieszanowie, czyli kresową odpowiedź na to, co się dzieje w Żywcu… Ale nie wiem czy koncerty to dobry pomysł dla dzieciaków… Mamy festiwal wina w Krośnie…
  • To już na nim byliśmy.
  • No właśnie chyba nie…
  • Byliśmy w Jaśle – wtrąciła się mama.
  • Dokładnie. Potem mamy Festiwal Archeologiczny Karpacka Troja w Trzcinicy. To może być ciekawe. Turnieje łucznicze, warsztaty kamienia łupanego, ale w sumie na podobnym byliśmy już w tym roku w Iłży… I jest jeszcze Festiwal Muzyki w Jarosławiu. Zawsze chciałam na niego pojechać. Koncerty organowe zaczynają się późno, ale równolegle jest Jarmark Jarosławski nawiązujący do siedemnastowiecznych… Gruzja, Ormianie, kuglarze, lalkarze… Kapela Tęgie Chłopy.
  • O to ciekawe- zainteresowała się babcia.
  • Tęgi Chłop szuka żony- błyskotliwe zagaił dziadek
  • Jakie to ma znaczenie co on szuka. Ja szukam tęgiego chłopa, tatuś 😉

Koniec końców pojechaliśmy JEDNAK do Krosna na „Karpackie Klimaty„. Tematem przewodnim było wino, bo koniec sierpnia to początek winiarskich fiest. Za tydzień są Dni Wina w Jaśle, a potem z grafikiem winiarskim ruszają Węgry i Słowacja. Bardzo lubię enoturystykę, chociaż z win lubię tylko te z bąbelkami. Ale podoba mi się ten turystyczny nurt i chętnie w takich miejscach bywam. Nasi winiarze twierdzą, że przy postępującej zmianie klimatu za 10 lat nasze wina będą przypominać niemieckie rieslingi i coś chyba w tym jest, bo po winnicach kręci się coraz więcej Włochów szukających miejsc na plantacje. Jak wiadomo nasze prawo jest chwilowo dość nie elastyczne jeśli chodzi o sprzedaż ziemi cudzoziemcom, ale omijanie zasad to nie tylko nasza narodowa specjalność.

Co jeszcze było w Krośnie? Były wyobraźcie sobie, motankowe warsztaty dla dzieci i co fajne, lalki motali też chłopcy! Były występy ludowe, które uwielbiam, a zespół z Węgier zatańczył szałowy taniec z butelkami wina na głowie 🙂 Tematem imprezy było wino, muzyka i len. Len jawi się mi się jako wyjątkowo pozytywny energetycznie, więc kupiłam jakieś dzikie ilości suszonych wiechci z lnem (naprawdę nie wiem po co). I właściwie to tylko na tyle nam starczyło czasu, ale w Krośnie, bo to przepiękne miasto, jeszcze tego lata będziemy 😉