Zajęciówka dla mózgu…

Planem ROZWOJOWYM na czas BEZ dzieci był… kurs językowy. Miesiąc temu dostałam newslettera ze szkoły języka hiszpańskiego, do której kiedyś chodziłam, że zapraszają na wakacyjne intensywne kursy. Jedno i dwutygodniowe bloczki zajęć. Po pięć godzin dziennie. Super! Niestety zajęcia nie ruszyły, lecz ziarenko zostało zasiane. Najpierw szukałam innej szkoły z hiszpańskim, ale pudło. Potem trafiłam na kursy fonetyczne z języka angielskiego. Zawsze chciałam na taki pójść. Ale też nie wystartowały. No, ale skoro już zniosło mnie na angielski to po prostu się zapisałam na angielski. Zajęcia będę mieć codziennie, po 2,5h. Dziś były pierwsze, bardzo wcześnie rano, ale tak do piątku będę się sprężać. Grupa jest mała, podręcznik mam odbity na xero i dziś wałkowaliśmy temat: Na wiedzę nigdy nie jest za późno, czyli U3A (Uniwersytety Trzeciego Wieku) i że nigdy nie jest za późno by zacząć coś nowego. Podobało mi się i w sumie nawet coś tam pamiętam (a może to te seriale tak rozwijają? 😉

Mam jedną ogólną fotę z MOJEGO piątkowego treningu. Czekam aż będą takie szczegółowe, to będzie widać więcej, ale na razie wrzucam to. JA TAM byłam! 🙂