Lila, wstawaj bo wszystkie pingwiny odpłyną do Afryki!

Mieszko czasem budzi się w nocy. Właściwie to całkiem często mu się to zdarza 😉 Którejś nocy jak do niego poszłam, położyłam się na chwilę a potem wstałam (nie zawsze to robię). A w drodze do własnego łóżka zajrzałam do łazienki… Zapaliłam światło, siadłam ;), wyjęłam gazetę z szafki (w szafce mam schowany spory pliczek zaległej prasy) i zaczęłam czytać. Ooooo!!! We Wrocławiu otwierają Afrykarium! Muszę to rano sprawdzić!

I sprawdziłam! I okazało się, że właśnie je otworzyli. A to był świetny temat na wyprawę! 🙂 Zabukowałam nam tylko okazyjny hotel w centrum i zadzwoniłam do Afrykarium  czy będą czynni 10 i 11 listopada. A wczoraj zwlokłam rano z łóżka dzieciaki (największy problem był z Lilką) i pojechaliśmy! :)) 

Plan nie był doskonały, bo jak dotarliśmy pod halę Stulecia okazało się, że do Zoo postanowiła się wybrać cała Polska i cały Wrocław. Kolejka do Afrykarium miała przewidywany czas oczekiwania 4 godziny (info wisiało na kasach). 4 godziny stania w kolejce…. Kupiłam więc bilety na następny dzień i z zamiarem stawienia się jako pierwsi odwiedzający pojechaliśmy do hotelu. Zostawiliśmy walizę i poszliśmy na miasto. Szukanie krasnali, kawiarnie i fabryka lizaków 🙂 O 18-stej wróciliśmy do hotelu i poszliśmy na… basen 🙂 Basen, jak to baseny hotelowe miał wodę ciepłą jak zupa i spędziliśmy tam dłuższą chwilę. Dzieciaki brykając, a ja leżąc w brodziku i gapiąc się w telewizor (to dopiero wypas: basen i plazma 🙂

Rano zjedliśmy śniadanie i około 9:30 byliśmy w zoo. Kolejka JUŻ była. Krótsza, bo na godzinę, ale była. Załatwiłam więc mapę z zaznaczonymi porami karmienia poszczególnych zwierząt, dałam dzieciakom i Łucja rodzeństwo zabrała. Wracała z nimi tak co kwadrans, ale spory kawałek zoo przeszli. Bardzo jestem z niej dumna. Ja tymczasem stałam w kolejce gadając z innym tatusiami. Większość osób ustawiała w kolejce jednego członka rodziny i łaziła. To dobry patent.  Rozmowy były naprawdę ciekawe, więc stało mi się dobrze. Jeden gość był z Pszczyny i opowiadał o przywilejach jakie mają u nich wielodzietni (też miał trójkę). Powiem Wam, że imponujące: podatek za ziemię, opłaty za wodę i ścieki + imprezy organizowane przez miasto, wszystko o połowę tańsze. Inny koleś (też z trójką) był z Krakowa i podróżował po Polsce i Europie szlakiem parków zoologicznych. Zachwycał się lizbońskim oceanarium i polecał zoo w Kopenhadze. Były dowcipy o zwierzętach jak kolejka mijała poszczególne wybiegi i naprawdę było sympatycznie i czas minął szybko.

Bardzo fajne miejsce! 🙂 Oczywiście najfajniejsze są te fragmenty gdy podglądasz świat pod wodą. Naszym ulubieńcem zostały hipopotamy (to niezwykłe jakie malutkie i delikatne nóżki noszą te grube cielska :), foki, które wyczyniały harce niemalże cyrkowe (obkręcały się i pikowały na szyby skręcając w ostatniej chwili) i pingwiny, które zasuwały pod wodą jak motorówki.

Niesamowite jest jeszcze jedno miejsce, którego nie udało mi się wogóle dobrze sfotografować… Gdy przechodzi się takim wodnym tunelem. Z boku masz wodę, pod nogami i NAD sobą. Przepływają wokół Ciebie rekiny i płaszczki. Albo żółwie. Extra!

Wycieczka nam się udała i co najważniejsze dzieciakom też. Podróż daliśmy radę (przydało się wielkie opakowanie pasteli olejnych, które kupiłam na likwidacji działu „Witaj szkoło” ;), gumki do robienia bransoletek i naładowany tablet. Nawigacja raz się pogubiła, ale nie jakoś dramatycznie. Przydały się też mobilizatory w postaci lodów, ciasteczek i lizaków 😉

Jedna myśl na temat “Lila, wstawaj bo wszystkie pingwiny odpłyną do Afryki!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s